Tak sobie ostatnio myślałem, co by było gdyby ;-) i przyszło mi do głowy pewne pytanie!
Sytuacja jest następująca: mamy zimówki, koło zapasowe jest na ogół letnie i łapiemy "kapcia" z przodu (oś napędzana) no i co w takiej sytuacji??
(jest ankieta więc będzie odrazu widać jakie rozwiązanie przeważy, w miare możliwości niech każdy napisze ze dwa słowa komentarza)
U mnie zimy przeważnie nie ma, ale pewnie założyłbym w miejsce kapcia, niezależnie od tego w którym kole bym go złapał i pojechałbym do wulkanizatora pomalutku.
Raczej nie chciałoby mi się robić przekładanki kół na mrozie i śniegu.
PS. Już nie pamiętam kiedy złapałem kapcia. Aha - już wiem. jakieś 10 lat temu wjechałem na kolczatkę, który jakiś baran w ramach zabezpieczenia położył na wjeździe do mojej byłej roboty, tuż za szlabanem. Podniósł szlaban i nie zabrał kolczatki. Dwa kapcie z przodu. A tak normalnie, to chyba jeszcze w maluchu na początku lat 90tych.
założyłbym w miejsce kapcia, niezależnie od tego w którym kole bym go złapał i pojechałbym do wulkanizatora pomalutku.
Raczej nie chciałoby mi się robić przekładanki kół na mrozie i śniegu.
praktycznie lepiej by było złapać kapcia na przodzie ze względu na napęd ale...w 100% zrobiłbym to samo co kolega oculus. tylko czasami ciężko jest złapać wulkanizatora w sobotę wieczorem a tym bardziej w niedzielę, ale wszystko jest do przeżycia :szeroki_usmiech
No właśnie - czasami trzeba porostu jechać dalej (bo jest się w trasie) i można sobie trochę poprawić warunki podróżowania - zamiana kol to nie jest jakiś tam wielki myk, tym bardziej ze jak już się zmienia jedno kolo i połowa bagażnika leży w rowie ;-) - to zmiana dwóch kół nie jest dużo bardziej pracochłonna
Raczej oczywiste zdaje się, że tak nie można jeździć - no ale co jest mniejszym złem ?
ps. Mi instruktor jazdy mówił tak: jak już złapiesz gumę to nigdy w piękną słoneczna pogodę, tylko na ogól jak jest deszcz, noc i/lub mróz :lol:
Komentarz